gdzie zatonął titanic mapa

Legenda Titanica trwa do dziś. Aby zmierzyć się z historią tego statku wystarczy wyruszyć do Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej. Tam w Belfaście i Southampton zobaczycie jak Titanic ożywa. Titanic Belfast otwarte zostało w 2012 roku, dokładnie w 100. rocznicę zatonięcia statku. Już sama bryła muzeum zdumiewa. Choć od początku mniej więcej wiedziano, w którym miejscu zatonął Titanic, znalezienie liniowca zajęło 73 lat. Wrak Titanica został ostatecznie zlokalizowany w 1985 r. To find the Titanic's grave site, do the following: Head to Google Maps or Google Earth. Type in the following coordinates: 41.7325° N, 49.9469° W. Explore the area where the iceberg was when the Titanic struck. The exact sinking site is 13.2 miles away from the inaccurate coordinates given by the Titanic's radio operators on the night of her Titanic ma ''pecha'' od samego początku. Świadczy o tym fakt, iż wypływając z portu o mało co nie zderzyłby się z innym statkiem; obok New York'a przechodzi w odległośći 120cm. Według załogi jest to fatalny znak. Jak się okazuje cztery dni później marynarskie przesądy są trafne. Five people in a submersible heading for the RMS Titanic shipwreck have gone missing. The Titanic was found in 1985 and is about 400 miles off the coast of Newfoundland. The ship sank in 1912 during its maiden voyage after hitting an iceberg. NEW LOOK. natal adalah kisah kasih yang terindah lirik. W południe 10 kwietnia 1912 roku w angielskim porcie Southampton padł rozkaz "Cała naprzód" i rozpoczął się pierwszy i jak się okazało ostatni rejs Titanica. W tamtym czasie był to najbardziej luksusowy oraz największy statek świata: miał 268,99 metra długości i miał być niezatapialny. Statek był napędzany trzema śrubami trójskrzydłowymi o średnicy 7,16 metrów, z których każda ważyła 38 ton. Dodatkowo,... Opublikowany przez Wystawa Titanic na 6 marca 2016 1. Podczas wodowania Titanica nie odbyło się uroczyste rozbijanie butelki szampana o burtę. 2. Pierwotnie dziewiczy rejs Titanica zaplanowano na luty 1912 roku. 3. Dzień przed wypłynięciem Titanica w piątej kotłowni zapalił się z nieznanych przyczyn skład węgla. Ogień udało się opanować, lecz uszkodził on gródź wodoszczelną, którą potem zasmarowano olejem i zamaskowano. Wiadomość tę trzymano w ścisłej tajemnicy przed pasażerami. 4. Podczas wypłynięcia Titanica z portu o mały włos nie doszło do zderzenia z inną jednostką – statek New York oderwał się z lin cumowniczych, co spowodowało godzinną przerwę w początkowej fazie rejsu. 5. Na pełne morze Titanic wypłynął dopiero 11 kwietnia rano. 6. Cztery kominy Titanica były lekko pochylone w kierunku przeciwnym do rufy – ostatni z nich był jednak atrapą i nie służył do pracy. Duża liczba kominów, w opinii wielu pasażerów, świadczyła o klasie statku. 7. Wbrew powszechnej opinii – ani konstruktorzy Titanica, ani przedstawiciele White Star Lin (armatora) czy stoczni Harland & Wolff, nie użyli nigdy sformułowania „niezatapialny statek”. Opinię tę rozpowszechniła firma Stone & Lloyd, która produkowała grodzie wodoszczelne. 8. Podczas budowania klatki schodowej pierwszej klasy wzorowano się na salonach króla Wilhelma oraz królowej Marii, a także Ludwika XIV. 9. Kapitanem Titanica mianowano Edwarda Johna Smitha, który w dniu wypłynięcia statku przepracował dla White Star Line 32 lata. Rejs Titanicem miał być ostatnim przed odejściem Smitha na emeryturę. 10. W ostatniej chwili pracę na Titanicu stracił najsłynniejszy radiotelegrafista świata, Jack Binns, który zasłynął działaniami ratowniczymi podczas kolizji statku RMS Republic w 1906 roku – dzięki jego odwadze zginęło wówczas zaledwie sześć osób, jednak cały liniowiec zatonął. W nocy z 14 na 15 kwietnia 1912 roku, podczas swojego dziewiczego rejsu na trasie Southampton-Cherbourg-Queenstown-Nowy Jork, Titanic zderzył się z górą i zatonął. Ta katastrofa do dziś wywiera wpływ na twórców pop kultury. W Warszawie otwarto wystawę „Titanic”, która jest wehikułem czasu, przenoszącym zwiedzających na pokład statku. W Pałacu Kultury i Nauki prezentowane są odtworzone pomieszczenia statku, które oczarowują autentyzmem eksponatów. ZapasyTitanic zabrał na pokład: 40 wołów, 130 świń, 150 indyków, 35000 jaj, 5 ton warzyw, 20 skrzyń bananów, 5 żółwi,... Opublikowany przez Wystawa Titanic na 12 marca 2016 Rozrywka na Titanicu Pierwsza klasa posiadała restauracje i kilka kawiarni, salon, jadalnię, palarnię, salę... Opublikowany przez Wystawa Titanic na 10 marca 2016 Film, w reżyserii Jamesa Camerona, upamiętniający to wydarzenie to najbardziej kasowy melodramat. Jego światowa premiera odbyła się 19 grudnia 1997 roku, a w Polsce 13 lutego 1998 roku. Film zdobył aż 11 Oscarów, między innymi w kategorii "Najlepszy film". W role głównych bohaterów wcielili się Kate Winslet i Leonardo DiCaprio. „Titanic" to nie tylko sam doskonały obraz, ale też muzyka, która została skomponowana przez Jamesa Hornera, wybitnego amerykańskiego kompozytora. Wiodącym utworem w filmie jest "My Heart Will Go On" w wykonaniu Celine Dion, który został nagrodzony Oscarem za najlepszą oryginalną piosenkę filmową w 1997 roku. Zapewne widzieliście państwo wspaniały – nagrodzony 11 Oscarami! – film „Titanic” Jamesa Camerona z 1997 r., dlatego o przebiegu samej tragedii pisał nie będę, bo wszyscy wszystko wiedzą. Zresztą z powodu rocznicy było pewnie sporo artykułów opisujących zarówno sam statek (niesłychanie luksusowy), jak i dramatyczną noc jego zatonięcia, gdy zginęło ponad 1,5 tysiąca ludzi. O tym łatwo przeczytać. Natomiast ja, korzystając z tej rocznicy, chciałbym napisać o „Titanicu” i jego katastrofie z punktu widzenia techniki – jestem wszak inżynierem (chociaż nie okrętowym). Pomysł na pokonanie konkurencji Koncepcja budowy trzech ogromnych i superluksusowych statków do kursowania pomiędzy Europą i Ameryką powstała w 1907 r. Linie żeglugowe White Star Lines musiały się wtedy pogodzić z faktem, że „Błękitną Wstęgę Atlantyku” (nagrodę za najszybsze przepłynięcie z Europy do Ameryki) zdobył parowiec „Mauretania” należący do floty Cunarda, a linie White Star, aspirujące do tego, żeby dzierżyć priorytet przy przewozach pasażerskich między Europą i Ameryką, nie miały wówczas szans na zbudowanie szybszego statku. W związku z tym podczas spotkania towarzyskiego dyrektora linii White Star, Bruce’a Ismaya, i prezesa rady nadzorczej stoczni Harland & Wolff, Williama Pirrie, wymyślono, żeby zbudować statki wprawdzie nie szybsze od zwycięskiej „Mauretanii” i jej bliźniaczki „Lusitanii”, ale większe. Postanowiono od razu zbudować trzy takie same wielkie liniowce. Przyjęto, że każdy taki nowy statek będzie o sto stóp dłuższy od konkurentów i bardziej komfortowy. Budowę powierzono oczywiście stoczni Harland & Wolff. Głównym konstruktorem został Thomas A. Andrews. „Titanic” mógł zabrać na pokład 2435 pasażerów, ale zabrał tylko 1324. Gdyby miał pełne obłożenie, liczba ofiar byłaby jeszcze większa. „Titanic” był drugim z serii owych ogromnych luksusowych transatlantyków. Wcześniej zbudowano bliźniaczy statek o nazwie „Olympic”, a jako następny był budowany „Gigantic” (jego nazwę zmieniono na „Britannic”). „Olympic” został zwodowany 20 października 1910 r. i był reklamowany jako największy statek świata. Istotnie miał 269 m długości i żaden inny statek mu nie dorównywał. Ale pół roku później (31 maja 1911 r.) zwodowano „Titanica”, który miał wprawdzie taką samą długość, ale nieznacznie większą wyporność, co pozwoliło liniom White Star ponownie robić wrzawę medialną, że oto znowu pojawia się „największy statek świata”. Czysty chwyt reklamowy! Feralny rejs „Titanica” Jak wiadomo, statek wyruszył z Southampton w samo południe 10 kwietnia 1912 r. i najpierw popłynął do Cherbourga we Francji, żeby zabrać 150 pasażerów ze statku „Nomadica”, który nie mógł płynąć przez ocean, ponieważ w Anglii był strajk górników i brakowało węgla. Z tych samych powodów miejsce na „Titanicu” otrzymało też wielu pasażerów innych statków unieruchomionych w Anglii. Cieszyli się, że popłyną na tym wspaniałym liniowcu – nie wiedząc, że popłyną po śmierć... „Titanic” mógł zabrać na pokład 2435 pasażerów, ale zabrał tylko 1324. Gdyby miał pełne obłożenie, liczba ofiar byłaby jeszcze większa. Ale podczas katastrofy zginęła większość członków załogi, która liczyła dokładnie 892 osoby, stąd łączna liczba ofiar to około 1,5 tys. Warto odnotować małą ciekawostkę wskazującą na to, że przeczuć lepiej nie lekceważyć. Otóż podczas wypływania z portu Southampton miał miejsce mały wypadek. Pod wpływem gwałtownego strumienia wody poruszonej ogromnymi śrubami „Titanica” urwał się z cum statek „New York” i omal nie doszło do zderzenia. Nic złego się nie stało, ale wypłynięcie „Titanica” opóźniło się o godzinę. Kilku pasażerów uznało to za zły znak i zdecydowało się opuścić statek podczas ostatniego postoju w Europie w porcie Queenstown w Irlandii. Zapewne w ten sposób uratowali życie... Uwarunkowania katastrofy O tym, dlaczego za późno zobaczono górę lodową, z którą statek się zderzył, napisano całe tomy. O tym, jak źle ewakuowano pasażerów, też łatwo przeczytać. Że szalup było za mało – to też wiadomo. Stocznia chciała umieścić na statku (zgodnie z projektem) 48 szalup. Mogłyby uratować 2886 osób. Ale dyrektor White Star Lines, wspomniany wyżej Bruce Ismay, zdecydowanie odmówił, twierdząc, że to niepotrzebny koszt i że tak duża liczba szalup brzydko wygląda. Alexander Carlisle, dyrektor stoczni, wspominał później, że o liczbie szalup dyskutowano zaledwie przez 15 minut, podczas gdy na temat dywanów w kabinach pierwszej klasy debatowano dwie godziny. Autopromocja Specjalna oferta letnia Pełen dostęp do treści "Rzeczpospolitej" za 5,90 zł/miesiąc KUP TERAZ Ostatecznie na statku zastosowano 16 szalup. O wiele za mało! W dodatku w czasie katastrofy w większości zabrały one o wiele mniej rozbitków, niż wynosiła ich pojemność. Szalupa nr 7, opuszczona jako pierwsza, zabrała zaledwie 28 osób, podczas gdy przeznaczona była dla 65 ludzi. Dokładnie tak samo było z szalupą nr 6. Ostatnie opuszczone szalupy, oznaczone A i B, każda o pojemności 47 osób, zabrały tylko po 12 rozbitków. Haniebną rzeczą w tej katastrofie był fakt, że blokowano dostęp do szalup pasażerom niższych klas, ratując przede wszystkim pasażerów pierwszej klasy. W efekcie spośród 329 pasażerów tej klasy zginęło 130. Też dużo, ale prawie dwie trzecie uratowano. Natomiast spośród 710 pasażerów trzeciej klasy zginęło aż 536 osób. Więcej niż trzy czwarte! Ale o tym wiedzą wszyscy. Natomiast o tym, że powód zatonięcia był ściśle związany z zastosowaną technologią budowy statku, mało kto wie. Spróbuję więc przybliżyć państwu te szczegóły, bo warto o tym ważnym wydarzeniu wiedzieć coś więcej niż to, co wiedzą wszyscy. Zły system wynagradzania pracowników Kadłub „Titanica” budowany był z płyt z miękkiej stali. Miały one w większości rozmiary 1,8 x 10,4 m i były łączone nitami, których użyto w sumie ponad 3 mln. Płyty te zdały egzamin. Wygięły się, gdy statek uderzył burtą o górę lodową, ale wytrzymały. Natomiast puściły nity, którymi te płyty były łączone, przez co w kadłubie powstał otwór. Wąska szczelina, a nie ogromna dziura, jak początkowo sądzono! Szczelina ta miała zaledwie 1 cm szerokości, ale aż 90 m długości. Bo na tak ogromnej długości puściły od uderzenia nity! Właśnie ta długość zadecydowała o tragedii, bo woda wdarła się aż do sześciu przedziałów wodoszczelnych. Przy zalaniu czterech przedziałów – dzięki posiadaniu pomiędzy przedziałami grodzi wodoszczelnych – „Titanic” pozostałby na powierzchni. Z tego powodu firma Stone & Lloyd, która wyprodukowała owe grodzie wodoszczelne, ogłaszała w prasie, że „Titanic” jest „niezatapialny”. Konstruktor statku, wspomniany wyżej Thomas A. Andrews, znał jednak prawdę. Gdy się dowiedział, że woda wdziera się do sześciu przedziałów, powiedział kapitanowi Smithowi, że statek zatonie. Dzięki temu w porę wysłano radiem sygnał SOS, który sprowadził statek „Carpathia” ratujący rozbitków, a akcję ewakuacji pasażerów rozpoczęto wcześniej. Niestety, sam Andrews zginął na tonącym statku. Ale czemu puściły nity? Otóż z powodu systemu wynagradzania pracowników stoczni zajmujących się nitowaniem. Każdy nit był wbijany w stoczni przez czterech robotników: podgrzewacza, który go rozżarzał, chwytacza, który go umieszczał w otworze wywierconym w obu łączonych płytach, trzymacza, który trzymał główkę nitu, i grzmociarza, który zakuwał nit po drugiej stronie. Byli oni opłacani w zależności od liczby wbitych nitów... spieszyli się więc, żeby więcej zarobić. Był także dodatkowy powód do takiego pośpiechu. Otóż właśnie w czasie budowy „Titanica” stocznia zaczęła wprowadzać innowację w postaci nitowania maszynowego. Nitownice hydrauliczne miały zastąpić robotników, pozbawiając ich definitywnie zarobku, dlatego chcieli oni wcześniej wbić ręcznie jak najwięcej nitów i zarobić jak najwięcej pieniędzy. Ręczne zakuwanie twardych nitów było bardzo czasochłonne. W celu skrócenia czasu zakuwania pojedynczego nitu kowale pracujący przy „Titanicu” zaczęli je wykonywać ze stali o większej zawartości węgla, którą uzyskiwali, dodając do czystej stali żużel. Takie nity były miększe, a więc łatwiejsze do zakuwania, w wyniku czego robotnicy więcej zarobili. Nikt jednak nie zastanawiał się przy tym, że nity ze stali o większej zawartości węgla stają się słabe i kruche w niskich temperaturach! Tymczasem przy zderzeniu z górą lodową woda morska miała bardzo niską temperaturę i dlatego nity puściły. Na całej długości! Gdyby nitowanie było prowadzone już za pomocą tych nowoczesnych (wdrażanych dopiero) maszyn hydraulicznych, statek by przetrwał, bo te mechaniczne nitownice wykorzystywały wyłącznie nity wykonane fabrycznie, gdzie zawartość węgla w stali była bardzo rygorystycznie sprawdzana. „Titanic” dopłynąłby do Nowego Jorku z niewielkim wgnieceniem na całkowicie szczelnym kadłubie i ze zdrowymi pasażerami, wspominającymi z rozbawieniem przygodę, jaka im się zdarzyła na morzu. Ale pracę wykonywali ludzie pracujący w systemie wynagradzania, który premiował wyłącznie ilość, a nie jakość. No i skończyło się tak, jak się skończyło... Losy bliźniaków Tragedia „Titanica” oczywiście odbiła się na losach bliźniaczych statków. „Olympica” wprawdzie przebudowano, zainstalowano więcej łodzi ratunkowych i dodano podwójne dno, ale szczęście mu nie sprzyjało. Uległ zderzeniu z brytyjskim krążownikiem HMS „Hawke”, a w 1934 r. w gęstej mgle staranował i zatopił amerykański latarniowiec „Nantucket”. Armatorzy mieli dość tych wypadków i w 1935 r. „Olympic” został przeznaczony na złom. Trzeciego „bliźniaka”, reklamowanego w trakcie budowy pod nazwą „Gigantic”, nazwano ostatecznie skromniej – „Britannic” – i zwodowano 26 lutego 1914 r. Ale nigdy nie ukończono go jako statku pasażerskiego, pracował więc jako transportowiec wojskowy (bo wybuchła I wojna światowa). Wykonał jednak tylko sześć rejsów i 21 listopada 1916 r. zatonął na Morzu Egejskim, ponieważ wpadł na miną morską postawioną przez niemiecki okręt podwodny. Ponieważ miejsce katastrofy było blisko brzegu, kapitan uruchomił maszyny i usiłował wyrzucić statek na piaszczystą plażę. Nie była to dobra decyzja. Statek po uderzeniu dziobem w dno złamał się i bardzo szybko zatonął. Na szczęście „Britannic” (na skutek tragedii „Titanica”) miał wystarczającą liczbę szalup i prawie wszyscy z blisko 1300 przewożonych ludzi uratowali się. Ale trzeba też dodać, że 30 rozbitków wciągnęły pod wodę i zabiły pracujące pełną mocą śruby. Gdyby nie ta desperacka próba wbicia statku w brzeg, pewnie uratowaliby się wszyscy... Autor jest profesorem AGH w Krakowie Naukowcy skompletowali pierwszą pełną mapę pola szczątków zatopionego przed 100 laty Titanica - donosi telewizja Fox News. Jak pisze stacja, daje to nadzieję, że uda się dzięki temu dokładniej poznać historię najbardziej znanej katastrofy morskiej w historii. Pole, na którym znajdują się szczątki ma wymiary 3 na 5 mil. Specjalny zespół użył obrazowania za pomocą sonaru i ponad 100 tys. fotografii wykonanych przez podwodne roboty. "Niczego podobnego wcześniej nie zrobiono" Choć katastrofa od dawna wzbudza wielkie zainteresowanie, nigdy nie stworzono kompletnej mapy dna w miejscu tragedii - powiedział Foxowi Parks Stephenson, historyk zajmujący się katastrofą liniowca. - Z mapą sonarową to jak nagłe zapalenie światła: możesz iść z pokoju do pokoju ze szkłem powiększającym i dokumentować to [co widzisz -red.]. Niczego podobnego nigdy wcześniej nie zrobiono z miejscem katastrofy Titanica - podkreślił. Mapowanie dna morskiego miało miejsce podczas ekspedycji z 2010 r. (choć pierwsze próby podjęto już w 1985 r.) prowadzonej przez RMS Titanic Inc., Woods Hole Oceanographic Institution w Falmouth (stan Massachusetts) i Waitt Institute z La Jolla w stanie Kalifornia. Na miejscu obecne też były ekipy History Channel, National Oceanic and Atmospheric Administration i National Park Service. Szczegóły dotyczące zdobytych wtedy danych nie zostały do tej pory ujawnione, ale ma to nastąpić w specjalnym, dwugodzinnym programie dokumentalnym, który wyemituje History Channel 15 kwietnia - dokładnie 100 lat po katastrofie. 130 tys. zdjęć W sumie wykonano ponad 130 tys. wysokiej jakości zdjęć. Później zostały one komputerowo "zszyte" i stworzono foto-mozaikę szczątków jednostki. Dzięki temu fachowcy mogą teraz badać miejsce tragedii tak, jak w przypadku katastrofy lotniczej gdzie ogląda się miejsce z powietrza. - Kiedy patrzysz na mapę sonarową, od razu widzisz, co się stało - powiedział Paul-Henry Nargeolet, jeden z dowódców wyprawy z 2010 r., który od 1987 r. uczestniczył w sześciu różnych ekspedycjach związanych z liniowcem. Gdy patrzy się na szczątki, można na przykład ocenić, jak dokładnie rozpadał się statek i w jaki sposób opadał na dno. Stworzono też - na potrzeby programu dokumenlnego - specjalną symulację, która ma pokazywać katastrofę od tyłu - to znaczy będzie na niej pokazane, jak ze szczątków od nowa składa się Titanic. - To materiał który sprawia, że szczęka opada - stwierdził bez ogródek wiceprezes History Channel Dirk Hoogstra. Źródło: FOX NewsŹródło zdjęcia głównego: Dopiero 104 latach od tragicznej katastrofy „Titanica” poznaliśmy tę tajemnicę o tej tragedii. W jednej z szalup ratunkowych tego transatlantyku znaleziono ciała pasażerów, szukających ratunku. Teraz znamy opis tych wydarzeń Prywatny kolekcjoner postanowił spisaną ręcznie relację wystawić na aukcję w domu aukcyjnym Henry Aldrige & Son of Devizes w do wydarzeń sprzed ponad stu lat. Zwłoki trzech mężczyzn odkryto w składanej łodzi około 360 km od miejsca, gdzie transatlantyk zatonął. Na szalupę natknął się 13 maja 1912 roku brytyjski liniowiec RMS „Oceanic”. Kapitan podpłynął do zauważonego na wodzie obiektu. Operację przez lornetki śledzili załoga i pasażerowie. Po chwili doszło do nich, że w dryfującej łodzi znajdują się pochodzącym sprzed 104 lat opisie czytamy, że nie można było ich zidentyfikować. Jedno z nich znajdowało się w stanie tak dalekiego rozkładu, że gdy marynarze próbowali je unieść, odpadły odeń ramiona. Zwłoki owinięto w płótno i po zmówionej przez załogę modlitwie spuszczono do opisu dołączone są trzy czarno-białe fotografie. Na jednej z nich widać jak do Atlantyku opuszcza się łódź ratunkowa z sześcioma członkami załogi RMS „Oceanic”. Druga pokazuje marynarzy wiosłujących w stronę jeszcze niezidentyfikowanego widocznego w dali obiektu. Na trzeciej widzimy dwóch marynarzy liniowca stojących w łodzi ratunkowej „Titanica”. Później zidentyfikowano ją jak „składaną łódź A”. Była to ostatnia łódź ratunkowa dostępna na już szybko nabierającym wody transatlantyku. 10 tajemnic Watykanu, z których mało kto zdaje sobie sprawę.... Kim były trzy ofiary? Dwie to zapewne palacze [kotłowi] z maszynowni. Trzecią był 37-letni pasażer pierwszej klasy wracający do domu w Kanadzie Thomson Beattie. Jak na ironię początkowo kupił on bilet na inny statek. Jednak trzy dni przed rejsem napisał do matki, że zmienił zamiar i wraca do domu innym nowym i niezatapialnym (!) składanej szalupie znaleziono także obrączkę z wygrawerowaną na wewnętrznej stronie dedykacją „Gerdzie Edward”. Należała ona do Gerdy Lindell, która razem z mężem Edwardem emigrowała właśnie ze Szwecji. Zginęła próbując dopłynąć do małżonka, który już siedział w łodzi ratunkowej. Zmarł z powodu wyziębienia trzymając w dłoni jej obrączkę. Jego ciało rozbitkowie spuścili do wody, aby zmniejszyć ciężar zapisów dotyczących katastrofy „Titanica” wynika, że po zderzeniu z górą lodową [odnalezionej miesiąc później] łodzi nigdy z niego nie spuszczono.. Zmyło ją ze statku, gdy znikał on już pod wodą. Około 30 osób przebywających w lodowato zimnej wodzie ratując swoje życie rozpaczliwie próbowało się do niej dostać. Większość zmarła z wyziębienia. 12 przejęła na pokład inna szalupa ratunkowa. Następnie składana łódź A zaczęła swobodnie dryfować. Przypomnijmy, że do tragedii doszło w nocy 14 kwietnia 1912 Mamy tu trzy fotografie z pierwszej ręki dokumentujące odkrycie łodzi ratunkowej „Titanica”. Do tego spisany ręcznie opis pasażera RMS „Oceanic” na temat stanu ciał i przebiegu operacji dotarcia do szalupy - mówi właściciel wspominanego domu aukcyjnego Andrew wiemy, który z pasażerów RMS „Oceanic” wykonał zdjęcia i opisał całe zdarzenie. Czytamy tylko między innymi - Przepływałem Atlantyk miesiąc po katastrofie „Titanica”. W pewnym momencie podnieśliśmy z morza jedną z łodzi ratunkowych z dwoma…Nierozpoznawalne ciała pasażera w stroju wieczorowym i dwóch palaczy [kotłowych]. Gdy oficer pokładowy RMS „Oceanic” próbował podnieść jedno z ciał, od zwłok odpadły opis. „Titanic” zatonął w czasie dziewiczego rejsu z do Southampton do Nowego Jorku. Stanowił szczytowe osiągnięcie techniki i sztuki inżynieryjnej. Do dziś trwają spory o liczbę ofiar katastrofy. Zginęło ponad 1500 osób. Przeżyło 730. W szalupach ratunkowych było miejsce na ponad 1100 osób. Jednak według świadków wiele z nich było pustych. Przyczyna leżała prawdopodobnie w złej organizacji pierwszego etapu ewakuacji. Do ofiar należy zaliczyć też osoby, które w panice próbowały uciekać i zostały stratowane. A także mężczyzn, którzy próbowali dostać się do szalup przed kobietami. Załoga nie mogąc dać sobie rady z wybuchłą na pokładzie paniki zaczęła do nich strzelać. POLECAMY: HMHS Britannic (ang. His Majesty Hospital Ship, wcześniej RMS Gigantic) – brytyjski parowy statek pasażerski, jeden z trzech transatlantyków typu Olympic, do którego należały także "Titanic" i "Olympic". Zatonął 21 listopada Britannica Dziewiczy rejs „Britannica” przypadł na 23 grudnia 1915 roku. „Britannic” wypłynął z Liverpoolu do Neapolu. Po drodze zatrzymał się także w Moudros na wyspie Lemnos. Do Southampton przypłynął 9 stycznia 1916 roku. Drugi rejs rozpoczął się 20 stycznia 1916 roku. Tym razem wypłynął z Southampton, dopłynął do Neapolu i wrócił do Southampton 9 lutego 1916 roku. W trzeci rejs „Britannic” wypłynął z Southampton 20 marca 1916 roku, po drodze odwiedził Neapol i miasto na Sycylii o nazwie Augusta i wrócił do Southampton 4 kwietnia 1916 roku. Czwarty rejs zaczął się w Southampton 9 września 1916 roku. Statek dotarł do miasta Cowes na wyspie Wight, do Neapolu, do Moudros i wrócił do Southampton 11 października 1916 roku. Piąty, przedostatni, rejs zaczął się w Southampton 20 października 1916 roku. „Britannic” dopłynął do Neapolu, Moudros i wrócił do Southampton 6 listopada 1916 roku. W ostatni rejs wypłynął 12 listopada 1916 roku z Southampton do Lemnos. 15 listopada minął Cieśninę Gibraltarską, a 17 listopada dotarł do Neapolu. Zła pogoda zatrzymała statek w tym mieście do 19 listopada; później wyruszył do Grecji. 21 listopada 1916 roku o 8:12 rano w swoim szóstym rejsie po Morzu Egejskim „Britannic” wpadł na minę postawioną przez niemiecki okręt podwodny SM U-73[1] i zatonął w ciągu 55 minut. Kapitan Charles Alfred Bartlett uruchomił silniki w próbie dotarcia na plażę. Gdy dziób statku wbił się w dno, „Britannic” przechylił się na sterburtę i odłamał się od dziobu. Wrak osiadł na dnie o 9:07. Jego pozycja to 37°42′05″N 24°17′02″E. Liczba ofiar była niewielka ze względu na wystarczającą liczbę szalup, bliskość lądu i stosunkowo ciepłe wody Morza Egejskiego. O 10:00 na miejsce katastrofy dopłynął krążownik HMS „Scourge” i uratował rozbitków. Na statku było około 1300 ludzi, a zginęło 30, większość wskutek wciągnięcia przez wciąż pracujące śruby statku. Wrak „Britannica” odkrył Jacques Cousteau w 1975 roku niedaleko greckiej wyspy Keos. Wrak jest w dobrym stanie, spoczywa na głębokości 133 metrów. Przebieg katastrofy 21 listopada 1916: 8:12 – Britannic wpłynął na minę. Słychać było huk i wibracje aż do kadłuba. Nastąpiło zatopienie kotłowni nr 5 i 6. 8:14 – Kapitan został powiadomiony o szybkim zalewaniu statku w krótkim czasie. Iluminatory na pokładzie E znalazły się pod wodą. Bartlett uruchomił silniki, próbując dostać się na plażę. 8:25 – Szalupy zostały wypełnione, lecz nie otrzymały pozwolenia na opuszczenie statku. Niektóre jednak opuściły go bez pozwolenia. Śruby są na powierzchni wody i wsysają dwie szalupy. Na jednej było 29 osób a na drugiej 1 osoba. 8:35 – Dwie szalupy zostały pocięte przez śruby, trzecią udało się uratować, bo kilka chwil wcześniej śruby przestały pracować. Kapitan zatrzymał statek. 8:50 – Szalupy otrzymały pozwolenie na opuszczenie pokładu. Silniki wznowiły pracę, Barlett próbował znowu dostać się na plażę. 9:00 – Kapitan został poinformowany o tym, że wszyscy opuścili statek. 9:04 – Dziób "Britannica" wbił się w dno, a górna część statku nadal pozostawała ponad wodą, obracając się. 9:06 – Wskutek obracania się, górna część odłamała się od dziobu. "Britannic" przewraca się na sterburtę. 9:07 – Wrak statku osiadł na dnie Morza Egejskiego. Tragedia parowca doczekała się ekranizacji (Britannic w reż. Briana Trencharda-Smitha, 2000).

gdzie zatonął titanic mapa