horror z gregorym peckiem
Jak jest "gregorym" po bułgarsku? Sprawdź tłumaczenia słowa "gregorym" w słowniku polsko - bułgarski Glosbe. Przykładowe zdania
Z dzisiejszych rocznic: w 1953 roku premierę miały "Rzymskie wakacje" Williama Wylera (z Audrey Hepburn i Gregorym Peckiem w rolach głównych), zaś w 1971 roku swój debiut na ekranach zaliczyła
W niniejszym leksykonie szaradzisty dla wyrażenia ptak w tytule filmu z Gregorym Peckiem (”Zabić ”) znajduje się tylko 1 opis do krzyżówek. Definicje te podzielone zostały na 1 grupę znaczeniową. Jeżeli znasz inne znaczenia pasujące do hasła „ ptak w tytule filmu z Gregorym Peckiem (”Zabić ”) ” lub potrafisz
Podaj odpowiedź na proste pytanie „Sczególny dzień”. Jeżeli nie znasz prawidłowej odpowiedzi na to pytanie, lub pytanie jest dla Ciebie za trudne, możesz wybrać inne pytanie z poniższej listy. Jako odpowiedź trzeba podać hasło (dokładnie jeden wyraz). Dzięki Twojej odpowiedzi na poniższe pytanie, rozbudujemy słownik haseł do
I Saw The Devil (2010) Available on Amazon Prime Video, Hoopla, Tubi, Vudu Kanopy, Redbox, Pluto TV, Plex, and Popcornflix. South Korea has churned out a number of amazing horror films in the 21 st century, and this intense cat-and-mouse horror is certainly one of the best.
natal adalah kisah kasih yang terindah lirik. Opinie | kadr z filmu „Siedem” Filmowe lata 90. miały wiele interesujących oblicz. Od bezwstydnie romantycznych komedii romantycznych z Meg Ryan, Julią Roberts, Sandrą Bullock i Hugh Grantem po specyficzny typ wysokobudżetowych widowisk made in USA, nasączonych popkulturowym humorem, patetycznymi przemowami i efekciarskimi efektami komputerowymi najnowszej generacji. Od postmodernistycznych gatunkowych amalgamatów w rodzaju Pulp Fiction Quentina Tarantino po kreatywnie przerabiający tropy kulturowe, religijne i technologiczne Matrix wówczas jeszcze braci Wachowskich. Często jednak zapomina się, że lata 90. wyróżniały się na tle innych dekad także thrillerami czy też dreszczowcami, wprowadzając nową fabularną i formalną jakość do gatunku, który w poprzedniej dekadzie ugiął się znacznie pod naporem napakowanych testosteronem akcyjniaków pokroju Sylvestra Stallone’a czy Arnolda Schwarzeneggera. Jeśli zatem w 2020 r. nadal brakuje wam mocniejszych wrażeń, przypomnijcie sobie – lub obejrzyjcie po raz pierwszy – te dziesięć filmów sprzed dwudziestu kilku lat. Milczenie owiec (1991), reż. Jonathan Demme Kino od dawna fascynowało się seryjnymi mordercami – nawet kanibalistycznym intelektualistą Hannibalem Lecterem, który zadebiutował na dużym ekranie kilka lat wcześniej w Czerwonym smoku Michaela Manna – jednak to film Demme’a wprowadził ich na salony kultury masowej. Nie tylko za sprawą pięciu Oscarów (w tym za Najlepszy Film) i legendarnej roli Anthony’ego Hopkinsa, dzięki któremu Lecter stał się popkulturowym symbolem zła. Ważny był również fakt, że grana przez Jodie Foster silna i zdeterminowana agentka FBI Clarice Starling była doskonałą odpowiedzią na przesyt męskiego kina akcji lat 80., inspirując w kolejnych latach setki postaci. Ważna była realizacyjna biegłość Demme’a i sceny-perełki jak ta z noktowizorem, a także czarny humor, który zapowiedział nową jakość thrillerów lat 90. Film, który zmienił postrzeganie tego gatunku trafił do szerokiej dystrybucji w… Walentynki, 14 lutego 1991 r. Siedem (1995), reż. David Fincher Nie byłoby sukcesu Siedem bez sukcesu Milczenia owiec, jednakże Fincher podniósł do potęgi elementy, które u Demme’a były dodatkiem do prowadzonej przez Lectera psychologicznej gry. Antagonista z Siedem karze ofiary za popełnianie siedmiu grzechów głównych i przewyższa intelektualnie detektywów Millsa i Somerseta, ale jest też nowym rodzajem filmowego złoczyńcy – takiego, który, parafrazując słowa Jokera z Mrocznego Rycerza, chciałby po prostu patrzeć, jak świat płonie. Świat w Siedem jest też znacznie bardziej przytłaczający – wszędobylski deszcz i ciasnota pomieszczeń trzymają postaci w percepcyjnej pułapce, a kontrolujący każdy element opowieści reżyser nie pozwala widzowi na chwilę wytchnienia, serwując kolejne emocjonalne prawe i lewe sierpowe, na czele z niespodzianką z pewnego pudełka. Jako filmowe doświadczenie mało który thriller dorównuje Siedem. Nagi instynkt (1992), reż. Paul Verhoeven Paul Verhoeven był zawsze wyjątkowo wyczulony na różne sposoby manipulowania percepcją ludzką – jak dajemy się uwodzić temu, co widzimy, niezależnie od tego, czy chodzi o medialne metody konsumenckiej perswazji czy złudzenia napędzane technologicznymi możliwościami. W Nagim instynkcie holenderski reżyser podjął ponownie tę tematykę, jednak jednocześnie zabawił się percepcją publiczności, odwracając uwagę widzów obrazową erotyką i wystylizowaną przemocą. Grana przez Sharon Stone autorka kryminałów odsłania swe wdzięki przed prowadzącym sprawę brutalnego morderstwa detektywem Michaela Douglasa i każdym, kto chce na nią patrzeć. I do samego końca nie jest jasne, czy kobieta korzysta z własnego ciała, bo chce być pożądana, czy rzeczywiście ma mordercze ciągoty. W Nagim instynkcie nawet narzędzie zbrodni – szpikulec do lodu – wygląda kusząco i ma seksualne konotacje. Karmazynowy przypływ (1995), reż. Tony Scott Film młodszego z braci Scottów określa się przeważnie kinem akcji, czy też dramatem akcji, lecz prawda jest taka, że to pełnokrwisty dreszczowiec, którego bohaterowie, załoga amerykańskiego atomowego okrętu podwodnego, wchodzą ze sobą w konflikt, który może doprowadzić nawet do III wojny światowej. Choć lepiej stwierdzić, iż walczą ze sobą złotouści oficerowie, wciągając stopniowo resztę załogi w ideologiczno-werbalną wojnę pasywno-agresywnych gróźb. Znajdują się głęboko pod wodą, a na skutek awarii okręt został odcięty od komunikacji ze światem zewnętrznym. Napięcie sięga zenitu – nie tylko w scenach, w których w rękach jednych i drugich pojawia się śmiercionośna broń palna, ale przede wszystkim w tych fragmentach, w których dwaj mężczyźni o mocnych charakterach i temperamentach przekrzykują się uwagami i rozkazami, bo sądzą, że na powierzchni znany im świat może właśnie walić się w gruzach. Przylądek strachu (1991), reż. Martin Scorsese Psychopata i gwałciciel wychodzi na wolność po długiej odsiadce, po czym zaczyna wprowadzać w życie wymyślony za kratami plan zemsty na adwokacie, który nie był go w stanie wybronić. Zaczyna terroryzować jego oraz jego rodzinę, posuwając się do coraz bardziej niebezpiecznych czynów. Napięcie w filmie wynika nie tylko z tego, co złoczyńca zrobi, i jak to zrobi, ale także z faktu, że jego przeciwnikiem jest nieobyty w przemocy człowiek prawa i porządku, który będzie musiał zapomnieć o wszystkim, co dotąd wyznawał, żeby nie stracić wszystkiego, co w życiu tak naprawdę osiągnął. Być może trzy dekady wcześniejsza wersja z Gregorym Peckiem i Robertem Mitchumem jest lepsza pod kątem psychologicznych niuansów, ale film Scorsese przebija ją pod kątem czystej fizyczności, którą emanuje psychopata grany przez Roberta De Niro. Ten człowiek to chodzący żywioł natury i zarazem tykająca bomba, która może wybuchnąć w każdej chwili. W sieci zła (1998), reż. Gregory Hoblit Dwóch amerykańskich detektywów prowadzi sprawę wyjątkowo brutalnego seryjnego mordercy. Po wielu miesiącach śledztwa przedstawiciele prawa i porządku chwytają nareszcie zwyrodnialca i doprowadzają do jego egzekucji. Niedługo później sprawa zatacza koło, gdy na miejscu nowej zbrodni okazuje się, że jakiś anonimowy brutal zaczyna zabijać w taki sam sposób, jak niedawno pozbawiony życia przestępca. Brzmi jak kolejny schematyczny dreszczowiec o detektywach uwikłanych w samonakręcającą się spiralę zbrodni? Sęk w tym, że nasi bohaterowie nie mają do czynienia z krwawym naśladowcą, ale z demonem. I to wyjątkowo sprytnym, bowiem potrafiącym z niejaką łatwością przejmować ciała i umysły ludzkie. Wątek nadprzyrodzony może skłaniać do stwierdzenia, że oglądamy horror, ale to zdecydowanie dreszczowiec, w którym do napisów końcowych nie wiadomo, komu ufać, i kto jest tym, za kogo się podaje. Wróg publiczny (1998), reż. Tony Scott Jeśli uznać, iż Rozmowa Francisa Forda Coppoli była – oczywiście w pewnym uproszczeniu – refleksją na temat rosnących w coraz bardziej paranoicznej Ameryce lat 70. technologicznych możliwości podsłuchiwania oraz inwigilowania obywateli, Wroga publicznego należy określić nakręconą z hollywoodzkim przytupem reakcją na to, w jaki sposób te narzędzia ewoluowały w ledwie kilka dekad. Głównym bohaterem jest prawnik, który wchodzi przypadkiem w posiadanie dowodów obciążających wysoko postawionych ludzi, więc ci zamieniają jego życie w piekło za pomocą nowoczesnej technologii. Zamrażają mu konta w banku, tworzą dowody sugerujące, że współpracuje z mafią, pozbawiają go całkowicie wiarygodności. Film Scotta został zapamiętany za efektowne sceny namierzania protagonisty za pomocą satelitów i sprzętu do inwigilacji, ale znacznie bardziej przerażające jest to, że kilka lat później, po zamachach z 11 września, okazał się profetyczny. Na linii ognia (1993), reż. Wolfgang Petersen Na filmowych amerykańskich prezydentów czyhało już tak wielu różnej maści zamachowców, że trudno wszystkich spamiętać, natomiast grany przez Johna Malkovicha antagonista Na linii ognia wyróżnia się spośród nich nie tylko sprytem i wściekłym umysłem, ale też prawdziwą desperacją. Chce z sobie tylko znanych powodów iść w ślady Johna Wilkesa Bootha i Lee Harveya Oswalda, ale ma w sobie tyle zawziętości i cynizmu, że jest w stanie przechytrzyć Secret Service i agentów strzegących walczącego właśnie o reelekcję prezydenta USA. Popełnia jednak spory błąd, kiedy wciąga w swój makiaweliczny plan weterana Secret Service (Clint Eastwood), który walczy od dekad z wyrzutami sumienia, że nie był w stanie odpowiednio szybko zareagować na strzały, które w 1963 r. zabiły prezydenta Kennedy’ego. Rozpoczyna się starcie dwóch desperatów, którzy gotowi są poświęcić wszystko, co mają, żeby udowodnić wszem i wobec swoją wartość. Lęk pierwotny (1996), reż. Gregory Hoblit Gregory Hoblit pojawia się w naszym zestawieniu ponownie, gdyż miał niesamowitą reżyserską rękę do thrillerów (nie tylko w latach 90., w kolejnej dekadzie wyreżyserował choćby znakomity Słaby punkt z pamiętnym aktorskim pojedynkiem Anthony’ego Hopkinsa i Ryana Goslinga). W Lęku pierwotnym nie tylko stworzył misterną filmową układankę złożoną z trudnych emocji oraz niespodziewanych zwrotów akcji, ale także pokazał światu talent młodego Edwarda Nortona, dla którego był to iście wybuchowy aktorski debiut (rola została nagrodzona Złotym Globem oraz nominowana do Oscara). Norton wcielił się w jąkającego się dziewiętnastoletniego ministranta oskarżonego o brutalne morderstwo arcybiskupa. Jego uwielbiającego błyski fleszy adwokata zagrał Richard Gere, który raz wierzy, a raz nie w winę chłopaka, ale jest pewien, że ten skrywa jakąś bolesną tajemnicę. I rzeczywiście tak jest, ale prawda w zasadzie nikogo tu nie wyzwala. Podejrzani (1995), reż. Bryan Singer Dzisiaj mnóstwo osób wie już, kim był i jak wyglądał geniusz zbrodni Keyser Söze, ale mimo że fabularna i emocjonalna moc finałowej wolty debiutu reżyserskiego Bryana Singera znacznie osłabła przez ćwierć wieku od premiery, Podejrzani wciąż zapewniają rozrywkę na najwyższym światowym poziomie. Opowiadana historia nie opiera się bowiem na zwrotach akcji, lecz na obserwowaniu zależności pomiędzy poszczególnymi postaciami; specyficznej zażyłości rodzącej się między przestępcami, która miesza się z permanentnym brakiem zaufania. Zaczyna się od masakry w porcie, z której cało wychodzi zaledwie dwóch ludzi: ciężko poparzony węgierski mafioso i podrzędny kaleki kryminalista. Próbując zrozumieć, co tak naprawdę się wydarzyło, stróże prawa wysłuchują wersji tego drugiego, wyciągając możliwie jak najwięcej szczegółów od przestraszonego i ewidentnie nie mówiącego wszystkiego mężczyzny. Kawał dobrego thrillera. Dziennikarz, tłumacz, kinofil, stały współpracownik festiwalu Camerimage. Nic, co audiowizualne, nie jest mu obce, najbardziej ceni sobie jednak projekty filmowe i serialowe, które odważnie przekraczają komercyjne i autorskie granice. Nie pogardzi też otwierającym oczy dokumentem. zobacz także Poezja w wersji pop TrendyPoezja w wersji popMaciej Musiałowski jako młody konstruktor sterowca w filmie „Polot”. Zobacz zwiastun NewsyMaciej Musiałowski jako młody konstruktor sterowca w filmie „Polot”. Zobacz zwiastunAutoportret Fridy Kahlo z 1949 roku wystawiony na aukcji. Obraz może pobić kilka rekordów NewsyAutoportret Fridy Kahlo z 1949 roku wystawiony na aukcji. Obraz może pobić kilka rekordówVivienne Westwood: „To, co natura daje nam za darmo, nie może być własnością prywatną” NewsyVivienne Westwood: „To, co natura daje nam za darmo, nie może być własnością prywatną”
Kto nie kojarzy słynnego filmu „Omen” z niemniej słynnym Gregorym Peckiem w roli głównej? Był to pierwszy horror oglądany przeze mnie ukradkiem lata temu, kiedy zdecydowanie nie byłam w odpowiednim wieku na tego typu obrazy. Nadal uważam, że jest to jedna ze straszniejszych historii z jakimi miałam do czynienia, czy to jako film, czy jako powieść. Nie mogłam sobie zatem odmówić tej mrocznej przyjemności i gdy nadarzyła się okazja, sięgnęłam po „Omen” będący książkową wersją kultowego filmu. Amerykański ambasador w Wielkiej Brytanii - Jeremy Thorn pomimo dostatniego życia nie jest szczęśliwym człowiekiem. Jego żona cierpi na depresję, ponieważ od lat bezskutecznie starają się o dziecko. Wreszcie marzenie małżeństwa spełnia się i na świat przychodzi ich syn. Kiedy jednak ambasador zjawia się w szpitalu, zostaje poinformowany, że jego dziecko nie żyje, ale może zaadoptować inne niemowlę, którego matka zmarła przy porodzie. Jeremy przystaje na takie rozwiązanie, aby nie dopuścić do całkowitego załamania swojej żony. Nie wie, że ta decyzja niesie za sobą ogromne konsekwencje... „Omen” to jedna z najstraszniejszych, a zarazem najlepszych powieści jakie czytałam. To wyjątkowo wciągająca książka, która oplata czytelnika swoją treścią nie pozwalając na uwolnienie aż do ostatniej strony. Przeczytałam ją jednym tchem, choć mrozi krew w żyłach na każdym kroku. Przerażająca opowieść o szatanie w ludzkiej skórze, a co gorsze, w dziecięcej skórze. To opowieść o poszukiwaniu ratunku własnej duszy i próby oszukania przeznaczenia. Próba wygrania ze złem. Mroczna, brutalna, zaskakująca. Pełna oszałamiających fragmentów, które mogą w każdej chwili powrócić w nocnym koszmarze. Prawdę powiedziawszy pierwszy raz miałam takie uczucie podczas czytania, że chciałam w jakiś sposób pomóc bohaterom, mimo że ich los został już dawno przypieczętowany. Na samo wspomnienie o tej książce odczuwam lekki niepokój, ale i ekscytację, bo to powieść, która nie pozostawia czytelnika obojętnym. Zdecydowanie jedna z najlepszych książek przeczytanych przeze mnie zarówno w tym roku, jak i w całym życiu. Warto również wspomnieć, że dodatkowego mrocznego klimatu dostarczają ilustracje. Wszak wydawnictwo Vesper przepięknie wydaje książki. To taka mała dygresja. Wracając do powieści to wręcz arcydzieło, które każdy fan literatury grozy powinien znać. Gorąco polecam! Wydawnictwo Vesper
Piękne, ponętne, ponadczasowe i z klasą – z okazji Dnia Kobiet przybliżamy dziesięć aktorek starego Hollywood. Ekranowych bogiń, których największa sława przypadła jeszcze na okres czarno-białej taśmy, lecz śmiało oraz z sukcesem romansujących także później i z kolorowym medium. Tych ikonicznych, ale też mniej znanych – zwłaszcza współczesnym widzom – a bywa, że po latach wręcz zapomnianych. Oto gwiazdy, którymi ekscytowały się kiedyś całe pokolenia. A których odpowiedników próżno szukać wśród dzisiejszych nazwisk z pierwszych stron gazet. Kolejność FontaineUrodzona w Tokio Joan de Beauvoir de Havilland, to, jak nietrudno się domyśleć, młodsza siostra słynn(iejsz)ej Olivii (panie nie dogadywały się zresztą zbytnio, stąd inne personalia artystyczne). Klasyczna piękność o delikatnej cerze i niewinnym, acz nobliwym obliczu była obsadzana dokładnie w takich rolach – młodych, niezbyt doświadczonych i nieśmiałych dam. Pozornie kruchych kobiet w opałach (co ciekawe, w 1937 roku zagrała obok Freda Astaira w filmie o takim właśnie tytule – A Damsel in Distress), lecz ostatecznie samoistnie wychodzących z opresji, nie potrzebujących ratunku od ekranowych, z reguły starszych niż ona partnerów. Zadebiutowała jeszcze w latach 30. XX wieku – w No More Ladies z Joan Crawford, z którą później dzieliła ekran także w świetnych Kobietach George’a Cukora – a jej kariera trwała pięć dekad (ona sama dożyła zresztą pięknego wieku 96 lat).Jednak to kolejne dziesięciolecie uczyniło z niej gwiazdę i obiekt westchnień. Wpierw dzięki znakomitym rolom u Alfreda Hitchcocka w Rebece i Podejrzeniu (owocującymi kolejno nominacją i jak najbardziej zasłużonym Oscarem, którego przyznano jej kosztem siostry), a następnie występami w takich klasycznych tytułach melodramatycznych, jak Wierna nimfa (kolejna nominacja), Dziwne losy Jane Eyre czy, zwłaszcza, List od nieznanej kobiety. Potem były jeszcze między innymi filmy noir, Ponad wszelką wątpliwość Fritza Langa i Kiss the Blood Off My Hands, gdzie pojawiła się u boku Burta Lancastera, oraz kolorowy etos rycerski Ivanhoe, w którym musiała zmierzyć się z urodą młodziutkiej Elizabeth Taylor (i pojedynku tego bynajmniej nie przegrała). Wtedy jednak jej ekranowa sława zaczęła już powoli przygasać, a ona sama chętniej pojawiała się na deskach teatru i w telewizji niż w kinie. Jej pożegnaniem z dziesiątą muzą był horror z 1966 roku The Witches, który również współprodukowała. Oficjalnie na emeryturę przeszła natomiast w połowie lat 90. [Jacek Lubiński]Ava GardnerPochodząca z Północnej Karoliny Wigilijna Dziewczyna (urodziła się w grudniu), nazywana również Śnieżyczką i Aniołem, była prawdziwym objawieniem amerykańskiego przemysłu filmowego oraz jedną z jego najjaśniejszych gwiazd okresu 1946–1964 (choć schyłek jej kariery nastąpił dopiero w latach 80., na krótko przed śmiercią). Zjawiskowa, mimo iż z początku – wedle słów samego Louisa B. Mayera – nie potrafiła śpiewać, tańczyć ani mówić. Za sprawą występu w Zabójcach Roberta Siodmaka – debiucie wspomnianego Lancastera – stała się niekwestionowaną boginią celuloidu. Była tam naturalnym wampem kuszącym nienaganną sylwetką, błyskiem w oku i czarną jak smoła burzą loków, a czarowała zmysłowością oraz seksownym głosem. Przy czym budziła nie tyle oczywiste pożądanie, co podziw – dla jej piękna, ale też niezależności. Ta aura towarzyszyła praktycznie jej wszystkim ekranowym występom – w Statku komediantów, Samotnej gwieździe z Clarkiem Gable, Ostatnim brzegu z Gregorym Peckiem, Słońcu też wschodzi, Siedmiu dniach w maju Johna Frankenheimera, gdzie towarzyszyła z kolei Kirkowi Douglasowi, oraz znacznie późniejszemu Mayerling i dwóm produkcjom katastroficznym: Trzęsieniu ziemi i słabiutkim, lecz pełnym nazwisk jej kalibru Skrzyżowaniu Kassandra. Mimowolnie pozostała również najjaśniejszym punktem generalnie niezbyt udanego fresku 55 dni w Pekinie, na planie którego ostro dawała się we znaki Charltonowi Hestonowi. Znamienne, że w jednej ze scen tego dzieła wszystkie oczy zwrócone są właśnie na trudno oderwać od niej wzrok w Śniegach Kilimandżaro (też z Peckiem), Mogambo Johna Forda (ponownie u boku Gable’a; nominacja do Oscara) i Nocy Iguany Johna Hustona, gdzie z Richardem Burtonem stworzyła wyborny duet życiowych wykolejeńców. Wraz z wcześniejszą, znakomitą aktorsko Bosonogą Contessą Josepha L. Mankiewicza to jej najlepsze oraz chyba najbliższe sercu i charakterowi role. Prywatnie żona między innymi Mickeya Rooneya i Franka Sinatry, znana była z podobnie bezkompromisowego co jej bohaterki podejścia do życia, niewybrednego języka, humoru i olbrzymiego luzu. Ale też jako trudna we współpracy, kapryśna, nieprzewidywalna osoba, niestroniąca w dodatku od alkoholu – co z czasem poważnie odbiło się na jej zdrowiu i wyglądzie. Lecz nawet z podkrążonymi oczami i nadwagą emanowała niezaprzeczalną, magnetyzującą siłą. Zresztą to właśnie fragment Contessy najlepiej podsumowuje boską Avę:Ten strumień pasji, ten gorący płomień, który tlił się z ekranu, był iście nietykalny.[Jacek Lubiński]
--> Archiwum Forum Żuraf101 [ Centurion ] Horror komediowy.... jakie znacie bardziej straszne horrory, bo przy tych co ja mam to się śmiać można... [2] tazik [ Konsul ] Dom 1000 trupów :P moszeusz [ PSP OWNER ] Forbidden Siren Katsper [ Pretorianin ] Osobiscie znam tylko jeden taki genialny film, chociaz oceny jego bywaja skrajne (te negatywne glownie wynikaja z braku pojecia co sie oglada czy horror czy komedie) polecam zwrocic uwage kto rekomenduje ten film (jacy rezyserowie) chyba w dziale z ciekawostkami to jest, jeden z lepszych filmow jakie widzialem Pshemeck [ Dum Spiro Spero ] Martwica mozgu :) Gore commedy ;) Snorty [ Raszyński Wariat ] Feast, Reeker ttwizard [ Generaďż˝ ] Evil Dead [9] CHESTER80 [ get LOST ] Jak ktoś sie śmieje na horrorach to raczej żaden go nie przestraszy, ale sprubój obejrzeć Teksańską Masakrę Piłą Łańcuchową z 1974 roku. A najlepszy komediowy horror jaki widziałem to Idle Hands z Jessicą Albą. techi [ Dębowy Przyjaciel Żubra ] Chester->A rozbierała się?;D Strodus [ Couch Potato ] "Od zmierzchu do świtu" majster łopata [ Centurion ] Katsper-> Czy to jest ten film w kturm na końcu grajom ze swoim kumplem zombi na konsoli? [13] Zielona Żabka [ Let's rock! ] Znam dobry horror: Seed of Chucky earthquake [ Generaďż˝ ] Polecam wspomniany już wcześniej horror Feast. Naprawdę miło mnie zaskoczył bo spodziewałem się kiczowatego horroru "na poważnie", a tutaj w kilku momentach naprawdę jest i krwawo i śmiesznie. Impaler [ Hurt me plenty ] Czesiek_Alcatraz [ Generaďż˝ ] Brain Dead (aka Dead Alive), Evil Dead 2 i 3 (jedynka to jednak "poważny" horror"), trylogia Re-Animatora (Re-Animator, Bride Of Re-Animator, Beyond Re-Animator) Osacz [ ony ] majster łopata===> tak to ten horror, po ichniemu bodajże nosi nazwę Shaun of the Dead Radzik [ Jaroo the PiSsmaker ] Jeśli nie mam problemów z czytaniem ze zrozumieniem, to pytanie było o naprawdę straszne, a nie komediowe... Wiele zależy od tego, ile masz lat - jako mały berbeć to i "Szczęk" się bałem :), ale żelazna klasyka dobrego horroru to IMHO: Hellraiser Omen (wersja oryginalna z Gregorym Peckiem) Evil Dead A jak już się ktoś chce pośmiać, to i z samego tytułu można: "Nieustraszeni pogromcy wampirów czyli 'Proszę wybaczyć, ale Pańskie kły tkwią w mojej szyi'" Romana Polańskiego Coolfon [ Zaleś ] "Teksańska masakra piłą mechaniczną" Czesiek_Alcatraz [ Generaďż˝ ] @Radzik - LOL, fakt. Mylny tytuł tematu, a jak wiadomo czasami nie chce się czytać treści :P To z takich bardziej klimatycznych, które ostatnio utkwiły mi w pamięci, to zdecydowanie "Dagon" [21] Stranger [Gry-OnLine] [ Metallicar ] Polecam Slither. Ewentualnie jeszcze Evil Aliens i Terminal Invasion. Undead polecany przez Impalera też jest świetny :) Aż dziw bierze, że tak mało osób o tym filmie słyszało ;) Możesz też zerknąć na serial Tales from the Crypt, ale nie wiem czy się spodoba ;) Czesiek_Alcatraz [ Generaďż˝ ] @Stranger - Slither to bardziej komedia jednak, przeczytaj 1-szy post ;] [23] Stranger [Gry-OnLine] [ Metallicar ] ee tam.. jak ktoś się pijawek i ogólnie robaków boi, to w sam raz ;> [24] Hellmaker [ Nadputkownik Bimbrojadek ] Nie znacie się .... "Blob Zabójca" :) [25] Łyczek [ Legend ] "Halloween 20 lat później" :) [26] garrett [ realny nie realny ] z ostatnich polecam Severance © 2000-2022 GRY-OnLine
Lato z Łaźnią 2021. Sierpień z Gregorym Peckiem. Kino letnie w muszli koncertowej – start już 5 sierpnia! Gregory Peck, wysoki, przystojny mężczyzna, o głębokim, łagodnym głosie. Wybitny artysta, z szeregiem znakomitych kreacji aktorskich. Szlachetny idealista, wierzący w równość i sprawiedliwość – takich bohaterów grał i pragnął grać, ponieważ uosabiali wszystko, w co on sam wierzył. Gregory Peck to główny bohater letniego, sierpniowego kina Łaźni. W kolejne czwartki (5, 12 i 19 sierpnia) zapraszamy do Muszli koncertowej na godz. Zaczynamy od muzycznego akcentu w wykonaniu Magdaleny Buki ciekawostki o Gregorym Pecku i konkursy z nagrodami, ufundowanymi przez American Corner Radom. I oczywiście najlepsze filmy z naszym bohaterem: western "Billy dwa kapelusze", komedia romantyczna "Rzymskie wakacje" i dramat "Zabić drozda". Uwaga! W razie złej pogody projekcja odbędzie się w „Łaźni”, przy Żeromskiego 56. -- ŁAŹNIARadomski Klub Środowisk Twórczych i 56tel. 572 012 31/33tel. 572 012
horror z gregorym peckiem